Z Kasią to było tak, jak w komedii romantycznej – miłość od pierwszego wejrzenia! Poznałyśmy się przez nasze dzieci, które chodzą razem do przedszkola, ale takie pokrewieństwo dusz bardzo rzadko się spotyka. To samo poczucie humoru, ta sama loża szyderców, te same rodzicielskie i małżeńskie przeżycia – a wszystko okraszone porządną dawką śmiechu przez łzy. Miałam okazję robić zdjęcia Kasi i jej rodzinie w sesji bożonarodzeniowej w ubiegłym roku, a Kasi na tyle spodobały się jej efekty, że kiedy wspomniałam o moim projekcie fotograficznym, to nie wahała się nawet minutę.
A teraz parę słów o Samych Przyjemnościach Kasi. Dziewczyna jest super zdolniachą! Uwielbia malować, rysować, szkicować i jest w tym naprawdę świetna. Na tyle, że wygrała konkurs, w którym nagrodą jest publikacja prac w kalendarzu dedykowanym pracownikom Lasów Państwowych (do których Kasia i jej mąż się zaliczają). Razem stwierdziłyśmy, że jest to świetna okazja, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym i zrobić sesję podczas tworzenia jednego z pierwszych rysunków.
Sobota rano, przyjeżdżam do Kasi, a ona wita mnie z nożycami w ręku i mówi, że przyjemności zaczną się w ogrodzie, gdzie wywiązała się rozmowa, która mnie niesamowicie poruszyła. Kasia opowiedziała mi, że wywołana przeze mnie do tablicy w temacie przyjemności zaczęła zastanawiać się, co tak naprawdę przynosi jej przyjemność i ukojenie. I dopiero przygotowując się do tej sesji, kiedy wysprzątała dom, zmieniła pościel, wywietrzyła pokoje, założyła ulubiony sweter, a nawet ulubione skarpetki i mogła spokojnie usiąść ze mną przy herbacie w jej ulubionym kubku i przy świeżo ściętych kwiatach z jej ogrodu, dotarło do niej, że tak naprawdę niczego więcej nie potrzebuje; że mogłaby nawet nie wyciągać tych ołówków, nie malować, a i tak odczuwałaby ogromną przyjemność, mogąc cieszyć się tym wszystkim. I doszłyśmy do jednego, bardzo prostego, ale jakże ważnego wniosku – że chyba na co dzień nie zwracamy zbytnio uwagi na te drobne rzeczy, które przynoszą nam radość i komfort, że nie doceniamy tych ledwo widocznych aspektów naszego życia, oczekując jedynie tych ogromnych, spektakularnych przyjemności jak wyjazd na wakacje, na koncert, osiągnięcie jakiegoś celu itp. Czy nie byłoby nam wszystkim łatwiej w tej często żmudnej codzienności, gdybyśmy poświęcili trochę więcej czasu i uwagi na te małe przyjemności, które z pozoru nic nie znaczą, a które w rzeczywistości mogą tak dużo zmienić?
Nie będę kłamać – to chyba moja ulubiona sesja. Ale może właśnie dlatego, że zobaczyłam na własne oczy, że mój projekt ma sens; że zmusił kogoś do zastanowienia się i wyciągnięcia wniosków. I tego życzę sobie i Wam.
Dziękuję, Kasiu, za Twoją wiarę w moje pomysły i ogromne wsparcie.